Łączenie smaków to sztuka czy przypadek?
Jedno i drugie. Bo o ile istnieją reguły, które warto znać – ser twardy lubi wino o wyższej kwasowości, słodycz miodu potrafi ułagodzić ostrość pleśni, a chrupiące pieczywo działa jak przerywnik między jednym smakiem a drugim – to te zasady są tylko punktem startu, ale nie tworzą ograniczeń. Prawdziwe, zapadające w pamięć połączenia często rodzą się gdzieś obok nich.
Czy warto czasem zapomnieć o zasadach?
Niektóre z naszych ulubionych połączeń powstały wbrew podręcznikowym regułom, a tylko dlatego, że ktoś sięgnął po coś niepasującego „na papierze” i stała się magia. Coś współgrało ze sobą lepiej, niż jakiekolwiek sprawdzone zestawienie. Ser pleśniowy z owocowym winem musującym. Twardy, dojrzały ser z lekko słodkim, chłodnym piwem rzemieślniczym zamiast wina. Ostry ser z konfiturą, która w teorii powinna go przytłoczyć, a w praktyce dopełnia.
Najciekawsze rzeczy odkrywamy wtedy, gdy nie boimy się spróbować czegoś nowego, nawet jeśli brzmi to nietypowo.
Dlatego zamiast mówić Wam wyłącznie, co pasuje do czego” chcemy zachęcać do próbowania. Zasady są po to, żeby dać Wam pewny start, ale najlepsze odkrycia smakowe zdarzają się właśnie wtedy, gdy zrobicie krok w bok.